Google Website Translator Gadget

poniedziałek, 27 grudnia 2010

***

O swobodzie niepomiernej
Słodko roić przy ogarku.
- Spróbuj ze mną zostać pierwej -
Wierność łkała w zakamarku.

Mam koronę właśnie po to,
By nią zwieńczyć twoje gody,
kiedy uznasz sam, z ochotą,
Przykazanie tej swobody.

- Świętych praw swobody onej
Dawno jestem oblubieńscem.
Przeto lekkiej twej korony
Już nie zdejmę nigdy więcej.

Porzuceni wśród bezmiarów,
Aby stać się garstką kości,
Mamyż sobie szczędzić daru
Przywiązania i wierności?

1915


Osip Mandelsztam

Z tomiku "Kontrabanda" Jerzego Pomianowskiego,
Wyd. Austeria, Kraków - Budapeszt 2010

niedziela, 12 grudnia 2010

Dalecy/Bliscy Bogu ?

„Gdyż miłości chcę, a nie ofiary, i poznania Boga, nie całopaleń” (Oz. 6:6)
Tak oto Bóg powiedział Izraelowi poprzez proroka Ozeasza. Skąd te słowa? Otóż Mojżesz dał Zakon w którym były różne przykazania i przepisy, dziś nazwalibyśmy to obrządkiem religijnym. Poprzez wieki, podejście wiernych zmieniło się do tego tematu. Na początku, Izrael to czynił z poczucia miłości Bożej. Ale nie za długo. Zaraz kiedy zdobyli (nie w całości) Kanaan odeszli od Boga, dlatego Bóg powoływał sędziów. Po wiekach czynienia tego obrządku (który był bardzo rozbudowany) izraelici, nie czynili tego z poczucia miłości i wierności, którą ludzie winni okazywać swemu Stwórcy, ale za względu na to, że ich po prostu nauczono. Zwykła rutyna.

Dawid, który był jedną z najbardziej „uduchowionych” postaci Starego Testamentu tak się wyraża: 
”Nie chcesz ofiar krwawych i darów, Ale dałeś mi otwarte uszy; Nie żądasz całopalenia i ofiary zagrzesznej” (Ps. 40:7).
Musimy być świadomi, że Dawid pisząc te słowa z pewnością nie brał pod uwagę jakiejś obcej mu sytuacji, ale zawsze brał pod uwagę swoje własne przeżycia, a więc są to wersety z głębi serca.

Pan Jezus, potępił zachowanie, które cechowało faryzeuszy: 
„Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy, że dajecie dziesięcinę z mięty i z kopru, i z kminku, a zaniedbaliście tego, co ważniejsze w zakonie: sprawiedliwości, miłosierdzia i wierności; te rzeczy należało czynić, a tamtych nie zaniedbywać. Ślepi przewodnicy! Przecedzacie komara, a połykacie wielbłąda” (Mat. 23:23-24).
Nie właściwe postępowanie faryzeuszy polegało na tym, że skrupulatnie spełniali przepisy zakonu, ale tak naprawdę nie zastanawiali się nad ich sensem. Wierzyli w Boga, spełniali przepisy Zakonu, ale sercem byli daleko od Boga: 
„Obłudnicy! Dobrze prorokował o was Izajasz w słowach: Lud ten czci mnie wargami, ale serce ich daleko jest ode mnie. Daremnie mi jednak cześć oddają, głosząc nauki, które są nakazami ludzkimi.” (Mat. 15:7-9).
Niestety, czasami jest tak też z nami. Czasami jest tak, że jakieś rzeczy odciągają nas od Boga. Fascynacja filmami, grami komputerowymi, telewizją, imprezami i możliwie wszystkim innym, powoduje, że nie mamy czasy, sił, chęci na czytanie Pisma Świętego i zastanawianie się nad nim. A sam Bóg powiedział: 
„Niechaj nie oddala się księga tego zakonu od twoich ust, ale rozmyślaj o niej we dnie i w nocy, aby ściśle czynić wszystko, co w niej jest napisane, bo wtedy poszczęści się twojej drodze i wtedy będzie ci się powodziło” (Joz. 1:8).
Jeżeli jesteśmy z Bogiem w społeczności i z jakiś przyczyn oddaliliśmy się od Niego, to jeszcze tak źle nie jest, gdyż ten „powrót” zawsze jest możliwy, a z pewnością łatwiejszy niż w przypadku, gdybyśmy byli sercem daleko od Boga przez okres całego naszego życia.

Właśnie… co w takim przypadku? Kiedy mówimy o tym, że Izrael nie był do końca oddany Bogu to nie mamy na myśli tylko uczonych w Piśmie, ale wszystkich – cały lud. I to właśnie do nich Jezus przyszedł, będąc „Lekarzem Dusz”. 
„A Jezus odpowiadając, rzekł do nich: Nie potrzebują zdrowi lekarza, lecz ci, którzy się źle mają. Nie przyszedłem wzywać do upamiętania sprawiedliwych, lecz grzesznych” (Łuk. 5:31-32).
Jeśli byliśmy takimi biernymi chrześcijanami to mamy wspaniałą okazję by się „nawrócić”. Szansa leży w osobie Pana Jezusa Chrystusa.

Na co więc czekasz?

czwartek, 9 grudnia 2010

Złem za zło?

Algorytm jest prosty: ktoś nas krzywdzi - oddajemy mu tym samym. Czy jest to po chrześcijańsku? Z całą pewnością wciskając klawisze na klawiaturze mówię (piszę) 'nie'. Dlaczego? Odpowiedź może być monotonna, bo zawsze tak odpowiadam, ale odpowiedź faktycznie taka jest: bo tak mówi Biblia.

"Nikomu złem za złe nie oddawajcie, starajcie się o to, co jest dobre w oczach wszystkich ludzi. Jeśli można, o ile to od was zależy, ze wszystkimi ludźmi pokój miejcie" (Rzym. 12:17-18). Co tu komentować? Proste polecenie apostolskie. Niestety tylko prosto brzmiące. Ciężko jest nie reagować, gdy ktoś nam zadaje ból. Ciężko powstrzymać się od żądzy zemsty za nasze cierpienia. Wielokrotnie chcemy jakiegoś zadość uczynienia. Ale Biblia tego nie uczy. Bóg jest Bogiem miłosiernym i chce by człowiek, także kierował się miłosierdziem. To miłość jest tym wyznacznikiem, który decyduje kto jest dzieckiem Bożym, a kto nie. "Patrzcie, jaką miłość okazał nam Ojciec, że zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi i nimi jesteśmy. Dlatego świat nas nie zna, że jego nie poznał" (1 Jan. 3:1).

"Nie dziwcie się, bracia, jeżeli was świat nienawidzi. My wiemy, że przeszliśmy ze śmierci do żywota, bo miłujemy braci; kto nie miłuje, pozostaje w śmierci. Każdy, kto nienawidzi brata swego, jest zabójcą, a wiecie, że żaden zabójca nie ma w sobie żywota wiecznego. Po tym poznaliśmy miłość, że On za nas oddał życie swoje; i my winniśmy życie oddawać za braci" (1 Jan. 3:13-16).

Nastawienie do drugiego człowieka jest bardzo ważne. Biblia uczy, że to nastawienie ma być kierowane miłością. Miłość do bliźniego jest wielokrotnie podkreślana przez Pismo i nie trudno znaleźć wersety o tym mówiące. "Błogosławcie tych, którzy was prześladują, błogosławcie, a nie przeklinajcie" (Rzym. 12:14).

I na koniec jeszcze dwie wypowiedzi samego Mistrza.

"Słyszeliście, że powiedziano: Będziesz miłował bliźniego swego, a będziesz miał w nienawiści nieprzyjaciela swego. A Ja wam powiadam: Miłujcie nieprzyjaciół waszych i módlcie się za tych, którzy was prześladują, Abyście byli synami Ojca waszego, który jest w niebie, bo słońce jego wschodzi nad złymi i dobrymi i deszcz pada na sprawiedliwych i niesprawiedliwych. Bo jeślibyście miłowali tylko tych, którzy was miłują, jakąż macie zapłatę? Czyż i celnicy tego nie czynią? A jeślibyście pozdrawiali tylko braci waszych, cóż osobliwego czynicie? Czyż i poganie tego nie czynią? Bądźcie wy tedy doskonali, jak Ojciec wasz niebieski doskonały jest" (Mat. 5:43-48).

"Nowe przykazanie daję wam, abyście się wzajemnie miłowali, jak Ja was umiłowałem; abyście się i wy wzajemnie miłowali. Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeśli miłość wzajemną mieć będziecie" (Jan. 13:34-35).

niedziela, 5 grudnia 2010

Osądzanie innych

"Naucz mnie trafnego sądu i poznania, Bo uwierzyłem przykazaniom twoim!" (Ps. 119:66)
Psalmy to pieśni i hymny, które były bardzo często modlitwami. Słowa te w wersecie tytułowym powinny mieć dla nas szczególne znaczenie, gdyż człowiek jest bardzo skory do osądzania innych. Nauka Pana Jezusa i jego apostołów w wielu miejscach Biblii przestrzega przed tym grzechem. Chyba najbardziej treściwie brzmi wypowiedzieć samego Jezusa: "Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni. Albowiem jakim sądem sądzicie, takim was osądzą, i jaką miarą mierzycie, taką i wam odmierzą" (Mat. 7:1-2). Ileż to razy zdarzy się nam coś lub kogoś osądzić lub zbyt pochopnie ocenić? Ileż to razy później, kiedy dowiadujemy się o tej osobie bądź zdarzeniu więcej, nie zmieniamy swego zdania i w duchu uświadamiamy sobie, że źle oceniliśmy?

Jest takie przysłowie: 'jak cię widzą tak cię piszą'. Czyli jeśli, ktoś jest elegancko ubrany to jest bardziej zacniejszy od tego który jest ubrany gorzej? Oczywiście, że nie! Jest też inne przysłowie: 'nie szata zdobi człowieka'. Oba te przysłowie niosą z sobą pewną mądrość i nie możemy powiedzieć, że są nieprawdziwe, ale jeśli mienimy się chrześcijanami powinniśmy troszkę inaczej patrzeć na ludzi, niż tylko patrzeć na nich z perspektywy ich ubioru. Wydanie tak bezmyślenego osądu jest nierozsądne.

Pan Jezus rozwija swoją myśl: "A czemu widzisz źdźbło w oku brata swego, a belki w oku swoim nie dostrzegasz? Albo jak powiesz bratu swemu: Pozwól, że wyjmę źdźbło z oka twego, a oto belka jest w oku twoim?Obłudniku, wyjmij najpierw belkę z oka swego, a wtedy przejrzysz, aby wyjąć źdźbło z oka brata swego" (Mat. 7:3-5). Ta lekcja nie powinna być dla nas jakimś hamulcem do zwracania uwagi na czyjeś zachowanie, ale przestrogą by dobrze się zastanowić na tym co chcemy komuś powiedzieć.

Św. Jakub napisał tak: "Nie obmawiajcie jedni drugich, bracia. Kto obmawia lub osądza brata swego, obmawia zakon i osądza zakon; jeżeli zaś osądzasz zakon, nie jesteś wykonawcą zakonu, lecz sędzią.12. Jeden jest zakonodawca i sędzia, Ten, który może zbawić i zatracić. Ty zaś kim jesteś, że osądzasz bliźniego?" (Jak. 4:11-12). Czy zdajemy sobie sprawę z powagi tego grzechu? 12. werset wyraźnie określa kto może osądzać. A my z jakiego prawa korzystamy, że się tego dopuszczamy?

Św. Paweł przestrzega członków zboru w Koryncie, aby nie osądzali jedni drugich, nie mając pełnej wiedzy: "Przeto nie sądźcie przed czasem, dopóki nie przyjdzie Pan, który ujawni to, co ukryte w ciemności, i objawi zamysły serc; a wtedy każdy otrzyma pochwałę od Boga" (1 Kor. 4:5). Dlatego tylko Bóg może osądzać, bo tylko On może wejrzeć do serc ludzkich (Pan Jezus także ma taką możliwość, ale w żadnym wypadku nie jest to dowód na istnieje tzw. "trójcy"): "Ale Pan rzekł do Samuela: Nie patrz na jego wygląd i na jego wysoki wzrost; nie uważam go za godnego. Albowiem Bóg nie patrzy na to, na co patrzy człowiek. Człowiek patrzy na to, co jest przed oczyma, ale Pan patrzy na serce" (1 Sam. 16:7). Nie wiemy co jest w sercu człowieka, co nim kieruje, a mimo to "szufladkujemy". Rzymianie także zostali przez ap. Pawła ostrzeżeni przed tym grzechem: "Nie ma przeto usprawiedliwienia dla ciebie, kimkolwiek jesteś, człowiecze, który sądzisz; albowiem, sądząc drugiego, siebie samego potępiasz, ponieważ ty, sędzia, czynisz to samo" (Rzym. 2:1).

Św. Paweł przekazuje nam cenną lekcję. Mówi, że ci którzy osądzają innych na podstawie tego co widzą (a także tego co słyszą - plotkarstwo też jest grzechem), tak samo grzeszą, gdyż oni też czynią to, co sami potępiają. Związku z tym potępiają samych siebie. "Przeto nie osądzajmy już jedni drugich, ale raczej baczcie, aby nie dawać bratu powodu do upadku lub zgorszenia" (Rzym. 14:13).

A wiedząc o tym co jest dobre a co jest złe, zmieniajmy swe życie i dążmy do doskonałego wzoru, który został nam dany w osobie Jezusa Chrystusa. "Nie błądźcie, Bóg się nie da z siebie naśmiewać; albowiem co człowiek sieje, to i żąć będzie" (Gal. 6:7). Pamiętajmy, że Bóg jest wielce łaskaw i miłościw, ale jest też Bogiem sprawiedliwym. Pokutujmy nad swoim życiem i zmieńmy nasze postępowanie.

Nie osądzajmy drugich kierując się naszą cielesnością, takie zachowanie nie ma upodobania w oczach Bożych. "I nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni, i nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni, odpuszczajcie, a dostąpicie odpuszczenia" (Łuk. 6:37).

środa, 1 grudnia 2010

***

Brnąłem wieczoru wczorajszego
- po pas bez mała w grząskim śniegu -
z nieznajomego mi przystanku.
Wtem - widzę chatę; we drzwi wchodzę;
czaj piją mnisi, solą słodzą,
a z nimi droczy się cyganka.
Siedzi cyganka na pościeli,
raz w raz zalotnie okiem strzeli,
mizerne prośby mieląc w ustach.
Siedziała z nimi do zarania
prosząc: "Podaruj, złoty panie,
choć szal, choć byle co, choć chustę..."
Co przeminęło, to nie wraca;
dębowy stół i nóż na tacy,
a w zamian chleba - jeż brzuchaty.
Nie mogli śpiewać mimo chęci,
a więc przez okno, w kabłąk zgięci
na dwór cisnęli się garbaty.
Minęło pół godziny. Czarne,
garncami odmierzone ziarno
z wilgotnym chrzęstem żują konie.
Skrzypią wrzeciądze o świtaniu,
turkocze zaprzęg na majdanie
i pierwsze ciepło czują dłonie.
Zgrzebne ciemności rzedną ranem;
- to cienkusz, kredą zabielany
szynkuje za darmochę nuda,
a poprzez półprzejrzystą szmatkę
sączy się z okna dnia serwatka
i miga w locie wrona chuda.

Osip Mandelsztam

Z tomiku "Kontrabanda" Jerzego Pomianowskiego,
Wyd. Austeria, Kraków - Budapeszt 2010

niedziela, 28 listopada 2010

Wzór w Niniwie

Niniwa to miejscowość, która kojarzy się z jednym aspektem: pokutą. Niniwa to miasto, której "nieprawość doszła do mnie" - jak to powiedział Pan Bóg. Jonasz opierał się, aby udać się tam, ale to nie jest istotny aspekt wątku który chciałbym poruszyć. Kiedy Jonasz poszedł do Niniwy powiedział tylko jedno - jedyne - zdanie: "A Jonasz rozpoczął wędrówkę do miasta, odbywając drogę jednego dnia, i wołał tak: Jeszcze czterdzieści dni pozostaje do zburzenia Niniwy" (Jon. 3:4). Nic więcej. Jaka reakcja? Równie szokująca: "Wtedy obywatele Niniwy uwierzyli w Boga, ogłosili post i oblekli się we włosiennice, wielcy i mali. A gdy wieść o tym doszła do króla Niniwy, wstał ze swojego tronu, zdjął swój płaszcz i oblókł się we włosiennicę, i usiadł w popiele. Na polecenie króla i jego dostojników ogłoszono taki rozkaz: Ludzie i zwierzęta, bydło i owce niech nic nie jedzą, niech się nie pasą i niech nie piją wody! Niech włożą włosiennice, zarówno ludzie jak i bydło, i niech żarliwie wołają do Boga, niech każdy zawróci ze swojej złej drogi i od bezprawia, własnoręcznie popełnionego. A może Bóg znów się użali i odstąpi od swojego gniewu, i nie zginiemy" (Jon. 3:5-9).

Wystarczyło jedno zdanie, jedna informacja i proroctwo rzeczy przyszłych, to wystarczyło, aby całe wielkie miasto stanęło w miejscu i zaczęło biadać nad swym losem. A jak jest dziś. Ile to razy rodzice napominają swoje dzieci? Ile to razy ludzie sobie tłumaczą się nawzajem o swym złym postępowaniu. A te argumenty nie są takie jak Jonasza: spotka cię zakłada. Nie, my tego tak nie robimy, tłumaczymy, prosimy i co z tego? Nie wiele. To prawda, że Niniwa około 100 lat później od tych wydarzeń została zburzona - wróciła do swych grzechów. Ale fakt faktem pozostaje, że wystraszyli się konsekwencji swego postępowania. Otrzeźwieli. Czy nam się to kiedykolwiek zdarza?

Mieszkańcy Niniwy, nie widzieli żadnych znaków, cudów, nie byli przekonywani ani ostrzegani. Jonasz powiedział tylko jedno zdanie. Uczeni w Piśmie, widzieli znaki i cuda Jezusa Chrystusa, ale to nie spowodowało uznania Go za Mesjasza. Dlatego Jezus tak mówi o tych ludziach: "Mężowie z Niniwy staną na sądzie wraz z tym pokoleniem i spowodują jego potępienie, gdyż na skutek zwiastowania Jonasza upamiętali się, a oto tutaj więcej niż Jonasz" (Mat. 12:41). My dziś także mamy znaki, wszystkie w Biblii. Co z nimi zrobimy, otrzeźwiejemy?

Decyzja indywidualna.

piątek, 26 listopada 2010

Wzór w postępowaniu

„Pamiętajcie na wodzów waszych, którzy wam głosili Słowo Boże, a rozpatrując koniec ich życia, naśladujcie wiarę ich” (Hebr. 13:7).

Słowa te są dla nas bardzo ważne. Apostoł napomina swoich żydowskich braci, aby pamiętali o swoich przodkach, o ich życiu i przywodzi na pamięć te co prawda bardzo odległe, ale jakże ważne dzieje! Kiedy mówimy o owych „wodzach” mamy przede wszystkim takie postacie jak Abraham, Izaak czy Jakub – najbardziej utożsamiane postacie z tym zagadnieniem (względem Izraela oczywiście).

Ich życie było bardzo bogate w niejednokrotnie ciężkie doświadczenia. Pisarze ksiąg Biblijnych nie tylko spisywali owe problemy, ale także zamieszczali obszerne opisy tych doświadczeń: powód, postępowanie zainteresowanych i konsekwencje z właściwego/niewłaściwego postępowania. Patrząc na mężów Bożych Starego Testamentu widzimy w ich życiu wspaniały wzór do naśladowania. Mamy pokazane, ich wielką wiarę i ufność pokładaną w Bogu. Wiarę mimo wszelkich doświadczeń, zawsze…

Dla przykładu weźmy historię Józefa, syna Jakuba. Nie lubiany szczególnie przez swych braci, sprzedany do niewoli do Egiptu, niesłużenie oskarżony, wrzucony do więzienia. I co? Cały czas okazywał wierność Bogu i ani na chwilę nie zachwiał się. Powierzył Bogu swoje życie i nie zawiódł się. Po dwóch latach przebywania w więzieniu Bóg użył go jako swoje narzędzie i został drugą osobą po faraonie w Egipcie. To właśnie poprzez Józefa, Bóg ratuje Egipt od wielkiego głodu. Patrząc na tą, i na wiele, wiele innych historii Biblijnych możemy dostrzegać wzór postępowania.

My, z perspektywy naszych czasów możemy powiedzieć, że owych wzorów mamy troszkę więcej, gdyż prócz Starego Testamentu, mamy także Nowy Testament, a w nim doskonały wzór doskonałej osoby: Pana Jezusa Chrystusa, Syna Bożego. „A przywoławszy lud wraz z uczniami swoimi, rzekł im: Jeśli kto chce pójść za mną, niech się zaprze samego siebie i weźmie krzyż swój i naśladuje mnie” (Mar. 8:34). „Jeśli kto chce mi służyć, niech idzie za mną, a gdzie Ja jestem, tam i sługa mój będzie; jeśli kto mnie służy, uczci go Ojciec mój” (Jan. 12:26). „Owce moje głosu mojego słuchają i Ja znam je, a one idą za mną” (Jan. 10:27).

W osobie Jezusa Chrystusa, a także w innych postaciach Biblijnych mamy wzór postępowania. Ale co to znaczy, że mamy wzór?

Biblia jest tą Księgą szczególną, która odpowiada na indywidualne potrzeby każdego sługi Bożego. Każdy z nas ma swoje problemy, kłopoty, zmartwienia, ale też i radości. Każda z tych emocji przeżywanych indywidualnie, przez każdego człowieka, znajduje swoje potwierdzenie w Biblii. A więc, jeśli spotyka nas jakaś sytuacja, a my nie wiemy jak się zachować, to z całą pewnością mogę powiedzieć, że w Biblii znajduje się odpowiedź na nasze wątpliwości i pytania. Wystarczy tylko czytać, a może ‘aż’ czytać…

Patrząc na postacie Biblijne możemy śmiało powiedzieć, że wzorując się na ich postępowaniu i priorytetach, na pewno nie wyjdziemy na tym źle! „Cokolwiek bowiem przedtem napisano, dla naszego pouczenia napisano, abyśmy przez cierpliwość i przez pociechę z Pism nadzieję mieli” (Rzym. 15:4).

czwartek, 25 listopada 2010

Opuszczenie "świata"

"(...) Odłączcie się od ludów tej ziemi (...)" (Ezdr. 10:11)

Słowa te zostały wypowiedziane przez kapłana Ezdrasza, który to obok Nehemiasza był przywódcą powracających z 70-letniej niewoli babilońskiej hebrajczyków. Owe wezwanie pada w okolicznościach, kiedy to lud "otrzeźwiał" i zrozumiał, że zgrzeszył wobec Boga, biorąc sobie za żony kobiety obcoplemienne. Z relacji Nehemiasza możemy określić z jakich narodów te kobiety pochodziły: "Również w owych dniach stwierdziłem, że niektórzy Judejczycy poślubiali kobiety aszdodyckie, ammonickie i moabickie" (Neh. 13:23). Względem dwóch z tych wymienionych narodów był specjalny zapis w Zakonie: "Nie może Ammonita i Moabita wejść do zgromadzenia Pańskiego. Również dziesiąte pokolenie po nich nie może wejść do zgromadzenia Pańskiego, a więc po wszystkie czasy, za to, że nie spotkali was z chlebem i wodą w czasie drogi, gdy wyszliście z Egiptu, i że najęli przeciwko tobie Bileama, syna Beora, z Petor w Aram-Naharaim, aby cię przeklina" (V Mojż. 23:4-5).

Ewidentnie to było przestępstwo zakonu i te "przebudzenie" może być dla nas pokrzepiające, gdyż takich nawróceń do Boga w historii Izraela nie było wiele, więc każdy taki czyn zasługuje na uznanie. Tym bardziej, że był on zrobiony ze szczerego serca - dla Boga. Z pewnością takie zchowanie może być dla nas wzorem. Oczywiście, nie mówię tutaj o zerwaniu małżeństw mieszanych (np. ze względu na narodowość, religię czy kolor skóry). Mówię tutaj o reakcji na wezwanie Ezdrasza: "Odłączcie się od ludów tej ziemi". Z naszego punktu widzenia na to wezwanie można patrzeć z dwóch stron: historycznej (odnośnie ówcześnie panującej sytuacji wśród izraelitów) oraz proroczej (odnosząc te słowa do nas).

W Biblii w wielu miejscach jest mowa o tym aby "wyjść z Babilonu" albo aby "odłączyć się od tego świata". Tak wzywa Izajasz: "Wychodźcie z Babilonu, uciekajcie od Chaldejczyków! Głośno i radośnie to zwiastujcie, rozgłaszajcie to. Roznoście tę wieść do krańców ziemi! Mówcie: Pan wykupił swojego sługę Jakuba" (Iz. 48:20). Jeremiasz tak powiedział: "Uchodźcie ze środka Babilonu, z kraju Chaldejczyków, wychodźcie i bądźcie jak barany przed trzodą" (Jer. 50:8). I wreście św. Jan, autor 'Objawienia' takie słowa zanotował: "I zawołał donośnym głosem: Upadł, upadł Wielki Babilon i stał się siedliskiem demonów i schronieniem wszelkiego ducha nieczystego i schronieniem wszelkiego ptactwa nieczystego i wstrętnego"; I usłyszałem inny głos z nieba mówiący: Wyjdźcie z niego, ludu mój, abyście nie byli uczestnikami jego grzechów i aby was nie dotknęły plagi na niego spadające, gdyż aż do nieba dosięgły grzechy jego i wspomniał Bóg na jego nieprawości" (Obj. 14:2, 4-5).

Są to cytaty z ksiąg proroczych, więc ich dogłębna analiza zajęłaby nam sporo czasu, także nie będziemy się tym teraz zajmować. Skupmy się na przewodniej myśli tych wersetów: odłączeniu się od tego świata.

Abram opuścił swoje rodzinne strony, aby być z Bogiem. Podobnie musiał zrobić naród Izraelski opuszczając Egipt co pozwoliło mu na społeczność ich Bogiem. Mojżesz czy Jakub poznali Boga kiedy byli zdala od innych ludzi.Czy z nami może być inaczej? Naturalnie, że nie! Jeśli chcemy żyć z Bogiem musimy z czegoś zrezygnować (ze świata), a wtedy Bóg będzie nam bliższy niż kiedy kolwiek: "Patrzcie, jaką miłość okazał nam Ojciec, że zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi i nimi jesteśmy. Dlatego świat nas nie zna, że jego nie poznał" (1 Jana 3:1).

Odłączając się od "tego świata", nie tylko rezygnujemy z uczestnictwa w nim, ale także zrzekamy się praw i przywilejów jakie on nam daje. Nie chciałbym być źle zrozumiany, ale ja nie mówie o tym, że mamy zamknąć się w czterech ścianach swego domu, wyrzucić TV i radio "bo to światowe" itp. Naturalnie, pewne miejsca prawdziwi chrześcijanie powinni z dala omijać (np. dyskoteki czy biesiady nastawione na pijatyki), ale tu chodzi przede wszystkim o nasze we wnętrze usposobienie, nasze podejście do pewnych spraw, nasze pragnienia. O relacji chrześcijanin-świat pisze ap. Jan w swoim pierwszym liście.

Św. Jan w swym liście nie tłumaczy dlaczego "świat nas [chrześcijan] nie zna i nienawidzi". Jan uznaje to za coś normalnego i dlatego jego list nie jest wytłumaczeniem powodów tego zagadnienia, ale "utwierdzeniem w wierze". Dlaczego akurat w ten sposób Jan postąpił? Otóż jest rzeczą nie możliwą, aby żyć w duchu tego świata i jednocześnie podobać się Bogu. Sam Bóg określił się jako "Bóg zazdrosny": "Nie będziesz się im kłaniał i nie będziesz im służył, gdyż Ja Pan, Bóg twój, jestem Bogiem zazdrosnym, który karze winę ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia tych, którzy mnie nienawidzą" (2 Mojż. 20:5).

Pan Jezus określił nas w taki sposób: "Ja dałem im słowo twoje, a świat ich znienawidził, ponieważ nie są ze świata, jak Ja nie jestem ze świata. Nie proszę, abyś ich wziął ze świata, lecz abyś ich zachował od złego. Nie są ze świata, jak i Ja nie jestem ze świata" (Ew. Jana 17:14-16).

Myślę, że nie musze już udowadniać, że prawdziwi chrześcijanie muszą wyjść z tego świata, jeśli chcą być w społeczności z Bogiem: "Nie miłujcie świata ani tych rzeczy, które są na świecie. Jeśli kto miłuje świat, nie ma w nim miłości Ojca" (1 Jana 2:15).